Tak pachnie luksus! Serum Sensum Mare Algolight

with 1 komentarz

Jak mogłabym krotko opisać  bohatera dzisiejszego posta? Zapach wysoko-półkowy, skład naturalny, opakowanie luksusowe, made in Poland. Produkowany przez fantastyczne Dziewczyny, które miałam przyjemność poznać na targach Ekocuda.
Drogie panie, przedstawiam wam serum Sensum Mare Algolight.

 

Serum Sensum Mare Aloglight

 

Już wkrótce stuknie mi 26 lat. Ponoć po 25 roku życia powinnyśmy włączyć do naszej pielęgnacji kosmetyki anti-aging, więc skuszona recenzjami Justyny z kanału pannanaturalna91, wpisałam na swoją listę zakupów serum Sensum Mare Algolight. Pewnym krokiem podeszłam do stoiska a obsługująca mnie współtwórczyni marki była zaskoczona, że wiem, po co przyszłam 😉

To co cenię sobie na targach najbardziej, to właśnie możliwość porozmawiania z ludźmi, których kosmetyki kupujemy.  Choć w przypadku tych popularniejszych jak Resibo, Mokosh, Annabelle Minerals itp. nie jest to proste ( tłumy, tłumy). Po miłej pogawędce chwyciłam swoje wyczekane serum i kilka próbek i już następnego dnia byłam gotowa na test.

Mam cerę normalną tendencją do lekkiego wyświecania się i niedoskonałości, podatną na zapychanie i wrażliwą. Sensum Mare ma w swojej ofercie zarówno kosmetyki do cery takiej jak moja, tłustej czy mieszanej (linia Algolight), jak również kosmetyki przeznaczone do cery suchej (seria Algorich). Na targach otrzymałam próbkę kremu Algorich, ale po teście jestem pewna, że ta linia zdecydowanie nie jest dla mnie 🙂 Myślałam również o zakupie kremu Algolight, ale osttaecznie zdecydowałam, że pozostanę przy swoim odżywczym Resibo (o tym oraz o innych kosmetykach marki Resibo pisałam tutaj).

 

Jak wypadł test serum Algolight?

Pierwsze co mnie urzekło to zapach. Szczerze mówiąc nie jestem zwolenniczką perfumowanych kosmetyków, wolę takie bezzapachowe i nie stronię od śmierdziuszków ;). W przypadku tego serum nie zapach nie jest duszący, więc specjalnie mi to nie przeszkadza. Może nawet lepiej  od czasu do czasu pachnieć czymś innym niż sianem albo przypominającym zapach rosołu z maggi – olejem tamanu.

Serum powstało na bazie kwasu hialuronowego, dlatego ma lekką, przezroczystą, żelową konsystencję. Szybko się wchłania i świetnie sprawdza się pod makijażem. Ja niezmiennie od wielu lat używam minerałów i jestem z tego połączenia bardzo zadowolona.

Po nałożeniu mamy wrażenie, że skóra staje się rozjaśniona. Serum wspaniale nawilża i stosując go minionej zimy nie miałam problemu z przesuszoną skóra, jak to miało miejsce rok temu. Najważniejsze jednak dla mnie poza nawilżeniem jest to, że serum nie podrażnia ani nie zapycha.

Co do właściwości przeciwzmarszczkowych to trudno powiedzieć. Na ten moment nie odnotowałam żadnej zmarszczki, choć z przykrością muszę stwierdzić obecność jednej w początkowym stadium, tzw. lwiej 🙁
Efektu liftingu czy napięcia skóry nie zauważyłam, ale też go nie oczekiwałam.

 

 

Końcowe podsumowanie

 

Czy kupię ponownie? Myślę że tak, choć przy mojej wewnętrznej potrzebie testowania różnie może być. Serum jest miłą odmianą dla używanego przez mnie do tej pory miksu DIY olej + żel hialuronowy. Jest ponadto bardzo wydajne
i raczej ciężko będzie je zużyć przed upływem 6. miesięcy od otwarcia.

Czy polecam? Jak najbardziej. Jeśli natura obdarzyła Was cerą mieszaną czy tłustą a do tego skłonną do wyprysków, to myślę że powinnyście się temu produktowi bliżej przyjrzeć. Nie można zapominać o tym, że cera tłusta również potrzebuje nawilżenia. Jeśli go nie otrzyma, to odwodnienie murowane.
Nie jestem co prawda zwolenniczką perfumowanych zapachów, więc lojalnie uprzedzam inne, wrażliwe nosy 😉
Cena jest dość wysoka (129 zł), ale jak najbardziej adekwatna do składu i działania.

Podsumowując, potrzebowałam serum z dobrym składem, przeciwdziałającego powstawaniu zmarszczek, odpowiedniego dla młodej skóry, współgrającego z makijażem, lekkiego i jednocześnie dobrze nawilżającego.
I taki właśnie produkt otrzymałam. Pamiętajcie, że kupując tego typu kosmetyki inwestujecie w swoją skórę i jej zdrowy wygląd. Nie dajcie się nabrać na tanie kosmetyki anti-aging z Rossmanna, które wysoko w składzie mają zapychającą parafinę i masę silikonów. Poza tym kupując od polskich producentów wspieracie rodzimy rynek 🙂

Serum Aloglight jest pierwszym, ale na pewno nie ostatnim kosmetykiem od Sensum Mare. Już czaję się na krem pod oczy Algoeye i kupię go, jak tylko zużyję arganowy z Nacomi 🙂

A czy Wy znacie markę Sensum Mare?

 

 

 

Jedna odpowiedz

  1. DvnjSkivy
    | Odpowiedz

    buy viagra online viagra shipped overnight cialis viagra cocktail

Zostaw Komentarz